czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział 2

Po chwili rozległ się dźwięk trzaskających drzwi. Oczywiście od pokoju Destiny. Na dużym instrumencie siedział czarny kot. Ciekawe skąd on się tutaj wziął... Ale stop... Skąd tutaj ten fortepian... Wcześniej go nie widziała jak to możliwe? Pewnie była zbyt zmęczona podróżą. Od razu usiadła do instrumentu obok kota i zaczęła na początku grać pojedyncze nutki, ale gdy tylko się spostrzegła, że jest dobrze nastrojony od razu zaczęła grać coś co pasowało do tej sytuacji, w której właśnie się znalazła. Był to utwór "Skinny Love". Po dość krótkim wstępie zaczęła śpiewać swoim drżącym głosem.

Come on, skinny love, just last the year
Pour a little salt, we were never here
My, my, my, my, my, my, my, my
Staring at the sink of blood and crushed veneer

I told my love to wreck it all
Cut out all the ropes and let me fall
My, my, my, my, my, my, my, my
Right at the moment this order's tall

And I told you to be patient
And I told you to be fine
And I told you to be balanced
And I told you to be kind

And in the morning, I'll be with you
But it will be a different kind
'Cause I'll be holding all the tickets
And you'll be owning all the fines

Come on, skinny love what happened here
Suckle on the hope in lite brassiere
My, my, my, my, my, my, my, my
Sullen load is full, so slow on the split

And I told you to be patient
And I told you to be fine
And I told you to be balanced
And I told you to be kind

And now all your love is wasted
Then who the hell was I?
'Cause now I'm breaking at the bridges
And at the end of all your lies

Who will love you?
Who will fight?
And who will fall far behind?

Come on, skinny love
My, my, my, my, my, my, my, my
My, my, my, my, my, my, my, my

To cud, że jeszcze pamięta tą piosenkę, w końcu długi czas jej nie słyszała, nie śpiewała ani nie grała. Dlaczego wszystkie nieszczęścia spadały właśnie na nią? Dlaczego mama musiała umrzeć, życie jest okrutne! Bynajmniej w stosunku do niej. Nigdy nie miała zbyt kolorowo, inne dziewczynki biegały po podwórku bawiąc się w księżniczki, ona siedziała w domu z mamą i pocieszała ją po odejściu ojca. W końcu były dla siebie tak bliskie jak nikt inny. To ona wspierała ją na wszystkich występach szkolnych i tych poza, gdy miała stres i  denerwowała się. A jej ojciec nie dość, ze się nie pojawił to na dodatek nigdy nie oddzwonił więc nie ma teraz powodu by wierzyć mu w jego miłość do niej. Po skończeniu piosenki wzięła ze sobą kota i usiadła na łóżku. Pewnie to któregoś z chłopaków... Ponieważ w domu było ciepło podwinęła rękawy od swojego sweterka i zobaczyła kilka dość dużych i głębokich rys. Tak, była uzależniona, cięła się... Gdy jej matka żyła chodziła na terapię, ale nie bardzo jej to pomagało. Jednak nie chciała ranić mamy. Była dla niej zbyt ważna. Teraz nie ma już nikogo komu by na niej zależało więc czemu nie zacząć znów...? W pewnym sensie brakowało jej tego. Czucia zimnej żyletki na swojej ręce. Mimo tego, że mogła się zabić, nie umiała przestać... To było gorsze niż narkotyk. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Od razu wszedł nie czekając aż mu odpowie. Był to... Hmmm... Chyba Harry.

- Widziałaś gdzieś... - zaczął, ale nie skończył, gdy zobaczył zgubę leżącą na jej kolanach.
- Kota? - zapytała.
- Tak - odpowiedział - Jak chcesz to zostaw go - oznajmił - Tobie teraz bardziej się przyda - stwierdził.
- Dzięki, ale to Twój kot i masz do niego większe prawo niż ja - odpowiedziała - Weź go - dodała.
- Zostaw go sobie - powiedział - Słyszałem jak grałaś i śpiewałaś - oznajmił siadając na fotelu.
- To nic takiego - stwierdziła brunetka.
- Naprawdę masz świetny głos no i do tego umiesz grać na fortepianie - oznajmił.
- Jeśli próbujesz mi schlebić to dzięki, ale nie nabiorę się na coś takiego - oznajmiła Destiny.
- Można byłoby się tego spodziewać - stwierdził chłopak.
Zapanowała cisza. Dziewczyna głaskała kota, który okazał się mieć na imię Dusty. Po kilku minutach Harry wyszedł z pokoju Destiny. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz